iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Biznes to gra dla twardych graczy

„W tym morzu, w tym zalewie zmian, którymi delektują się socjologowie, politycy i dziennikarze, jedna rzecz pozostaje niezmienna – pozycja i sytuacja większości kobiet. Nadal, niezależnie od tego, czy są wykształcone czy nie, czy mają czas i ambicje czy nie, pozostają „drugą płcią”, nawet wtedy, gdy nauczyły się poruszać po męskim świecie i idealnie się do niego dopasowały. Bo świat społeczny, a świat pracy w szczególności, niezależnie od tego czy jest socjalistyczny czy kapitalistyczny, jest światem męskim, to znaczy światem, który jest zorganizowany przez sprzeczność między pracą najemną a wychowywaniem dzieci. Nawet jeśli istnieją i są egzekwowane reguły w doborze pracowników (a nam do tego jeszcze bardzo daleko, można powiedzieć coraz dalej) i pracodawcy wiedzą, że nie mogą zwracać uwagi na płeć kandydatów, to same warunki pracy w naszej kulturze zostały ustalone z myślą o tym, że sprostać im będzie mogła osoba, na której nie ciąży obowiązek opieki nad dziećmi. Kobiety nie mają praktycznie dostępu do dużej liczby zawodów czy stanowisk nie z powodu oficjalnej dyskryminacji, lecz dlatego że stanowiska te opatrzone są etykietką „praca w pełnym wymiarze godzin, dla osób nieobciążonych opieką nad dzieckiem”  - cytat pochodzi z artykułu M. Środy pt.: Pierogi i „gorące kubki”, zamieszczonego w Piśmie Ośrodka Informacji Kobiecych Ośka, nr 2/1999 r.

Konieczność zapewnienia dzieciom opieki znacznie ogranicza możliwości kobiety na rynku pracy. Młode mamy często rozbijają sobie głowę o szklany sufit. Na kobiety patrzy się przede wszystkim przez pryzmat macierzyństwa, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Posiadanie małych dzieci na dobrą sprawę dyskwalifikuje kobietę w oczach pracodawcy, który jest przekonany, że praca stanowi dla niej jedynie przykrą ekonomiczną konieczność oraz obawia się jej częstych nieobecności z powodu zwolnień. Młode, pracujące mamy cierpią na syndrom super-kobiety, co nieuchronnie powoduje wyczerpanie. Poczuwając się do odpowiedzialności za rodzinę, młoda matka naraża się na utratę pozycji w pracy, gdyż zgadza się, aby obowiązki domowe odrywały ją od spraw firmowych i odbierały jej energię. Warto abyś była świadoma tego, iż istnieje silnie ugruntowany stereotyp mało zaangażowanej pracownicy, która skupia się na swojej kobiecej roli, ze szkodą dla spraw służbowych. Jeśli zależy Ci na karierze, musisz dołożyć wszelkich starań, aby całe Twoje zachowanie w pracy, takiemu obrazowi młodej mamy przeczyło.

Kobiety stawiają w pracy zdjęcia rodziny na biurku i radośnie deklarują przywiązanie do swoich dzieci. Dzwonią w ciągu dnia ze służbowego telefonu, żeby sprawdzić jak radzi sobie opiekunka. Niechętnie zostają w pracy po godzinach. Nie lubią też podróży służbowych. I często ma się wrażenie, że w pracy są ciałem a myślami w domu. Choć trudno im się dziwić, to fakty są takie, że takich problemów i atrakcji Twój szef, który najczęściej jest mężczyzna, z zatrudnionymi mężczyznami nie ma.

Jeśli będąc mamą, musisz albo chcesz pracować, nie osłabiaj swojej i tak gorszej pozycji zawodowej. Nawet kiedy pracujesz w firmie państwowej, nie zapominaj, że na Twoje miejsce czeka wielu chętnych, być może nie obarczonych opieką nad dziećmi i domem. Sprawy domowe zostaw w domu a w pracy koncentruj się na sprawach służbowych. Nie dzwoń w ciągu dnia do domu z firmowego telefonu. Jeśli musisz dzwonić, kup sobie prywatny telefon na kartę i dzwoń kiedy Cię nikt nie widzi. To nie jest takie drogie. Nie rozmawiaj w pracy o dzieciach. Jeśli Cię zapytają o coś prywatnego podziękuj za zainteresowanie i zmień temat na dotyczący problemów biznesowych. Jeśli masz w pracy przyjaciółkę, z którą lubisz poplotkować, umówcie się na kawę i rozmawiajcie prywatnie po godzinach, kiedy jesteście same. Nie stawiaj na biurku rodzinnych zdjęć, nie pokazuj zdjęć z Waszych wakacji, nie opowiadaj w pracy jaki miałaś poród, a jeżeli musisz wziąć dzień wolny, weź urlop bez tłumaczenia się i zagłębiania się w szczegóły Twoich osobistych spraw. Nawet, jeśli wezmą Cię w pracy za zimną karierowiczkę, która wracając do firmy "porzuciła" rodzinę, to Ci w utrzymaniu posady i szans na awans nie zaszkodzi. Pamiętaj, liczy się nie tylko to jak pracujesz, ale również wrażenie jakie robisz. Ono może i na pewno zaważy na Twojej karierze.

W biznesie bowiem, wrażenie jakie ktoś robi, zdanie jakie inni wyrobią sobie na Twój temat, czasem na podstawie wydawałoby się pozornie nieistotnych drobnostek, to wbrew pozorom bardzo dużo. Być może, kiedy wspominasz o domowych sprawach, współpracownicy, a nawet szef miło się do Ciebie uśmiechają. Nie daj się zwieźć. Często ten lub ta, która się do Ciebie najwięcej uśmiecha, w najmniej spodziewanym momencie wbije Ci nóż w plecy. Nie poszukuj w pracy głębokich, osobistych relacji, bliskości i poczucia bezpieczeństwa, bo możesz się srogo rozczarować. To, że kochasz swoje dzieci dziel z osobami bliskimi – z rodziną, z przyjaciółkami – ale nie rób tego w firmie.

Szczególnie w czasach kryzysu nie dawaj argumentów przeciwko sobie. Jako mama małych dzieci jesteś na cenzurowanym. Pamiętaj, że w biznesie nie ma sentymentów. To gra dla twardych graczy.

Komentarze (4)
Nie jest łatwo być mężczyzną w Polsce

Dzisiaj wielu ojców pochłaniają relacje z dziećmi. Mężczyźni coraz częściej odkrywają, że to nie praca zawodowa jest najważniejsza w życiu. Chodzą do szkoły rodzenia, uczestniczą w porodzie, biorą urlop, aby choć przez pierwsze dwa tygodnie być stale przy żonie i wspólnie z nią opiekować się noworodkiem. Od pierwszych chwil nawiązują ze swoim dzieckiem czułą wieź i coraz częściej spodziewają się, że uda im się pogodzić konieczność zarabiania pieniędzy z aktywną obecnością w jego życiu. Szybko jednak odkrywają, że spełnienie wszystkich wymagań jakie niesie życie to żonglerka kilkoma piłkami i spacer po linie jednocześnie.

Wiąż jednakże oczekuje się od mężczyzn przede wszystkim odnoszenia sukcesów na polu zawodowym, które przełożą się na sukces finansowy i wysoki status społeczno-materialny rodziny. To dlatego wielu z nich, inaczej niż kobiety, nie szuka pracy, którą „będzie lubić”, która „będzie im przynosić spełnienie”, zapewni „rozwój intelektualny i duchowy”. Szukają pracy, która do im awans i pieniądze. Jeśli praca im to daje, to w ich odczuciu jest to dobra praca i nie ma co dzielić włosa na czworo. Dla wielu mężczyzn wpasowanie się, z jednej strony w tradycyjny męski obraz silnego faceta, który ma całkowitą kontrolę, rozwiązanie i odpowiedź na wszystko, świetnie sobie radzi, idzie przez życie zawodowe dostając awans za awansem i zarabiając coraz lepsze pieniądze, a z drugiej postępowego, nowoczesnego męża i ojca, który równocześnie zajmuje się domem i dziećmi, może być i najczęściej jest dość trudne.

Z jednej strony, tradycyjny model rodziny odchodzi w przeszłość, z drugiej nie bardzo wiadomo jak ma wyglądać ten nowy i kto w rodzinie za co odpowiada. Wszystko zatem jest przedmiotem dyskusji i wzajemnych ustaleń, wszystko stało się niepewne i umowne. Nieustanne burze, kto teraz ma pozmywać, niczego na dobrą sprawę nie rozwiązują, a jedynie psują domową atmosferę.

Współczesny mężczyzna nie ma się do czego odwołać, brakuje mu adekwatnych wzorców. Jego ojciec najczęściej nie zajmował się takimi "babskimi" sprawami jak zmiana pieluch, tylko naprawiał żelazko i układał glazurę w łazience. I choć nie brakuje mu dobrej woli, postawiany wobec nowych, sprzecznych wymagań, nowoczesny mężczyzna ma prawo czuć się zdezorientowany i zagubiony.

Mężczyzna zatem haruje i zarabia, oczekuje więc szacunku i uznania, jakim jeszcze niedawno cieszył się jego ojciec. Tymczasem ciągle spotka się z pretensjami. Przyzwyczajone do tego że to one żądzą w domu, Polskie Kobiety trzymają mężów krótko. Zawsze są z czegoś niezadowolone, a wszelkie próby słabego chociażby sprzeciwu, tłumione są w zarodku. Mąż ma nie tylko zapewnić rodzinie życie na poziomie, ale także prać, gotować, prasować, sprzątać, robić zakupy, odwozić dziecko do szkoły, chodzić z nim do kina i teatru, zabierać je na spacery i wycieczki, a także odpowiednio się komunikować z się z domowym otoczeniem (monosylaby wykluczone) oraz z uwagą wysłuchiwać wszystkich rodzinnych problemów, nie zapominając przy tym o datach i odpowiednim celebrowaniu kolejnych rocznic ślubu. O samotnych wyjściach z domu i zwykłym zrelaksowaniu się w męskim gronie, jakie jeszcze niedawno było wpisane w etos mężczyzny, stanowczo może zapomnieć. Stąd ogromna popularność oficjalnych, wieczornych spotkań służbowych, które pozwalają sterroryzowanym ojcom wyrwać się z domowego kieratu choć na moment. Dzisiejsza żona, nieważne czy pracująca zawodowo czy też nie, kiedy tylko zobaczy swojego mężczyznę wracającego z biura, wręcza mu dziecko i oświadcza: „to ja idę na kurs tańca, zajrzyj do lodówki i zróbcie sobie coś do jedzenia”. Nie jest łatwo być mężczyzną w Polsce.

Komentarze (4)
Kura domowa z potrzeby serca

Jak podaje Wikipedia kura domowa (Gallus gallus domesticus) to hodowany na całym świecie ptak z rodziny kurowatych, który nie występuje w  środowisku naturalnym. Tak nazywa się również kobiety, które dobrowolnie lub nie zrezygnowały z pracy zawodowej, aby zająć się dziećmi i domem.

Stereotyp kury domowej, a więc fałszywy i uproszczony obraz "kobiety domowej" obejmuje, spotykane czasem w komediach, reklamach, na plakatach, wyobrażenie Pani Domu jako osoby:

  • o ograniczonych horyzontach,
  • wiecznie rozmemłanej,
  • w wałkach lub papilotach,
  • oglądającej opery mydlane i im podobne seriale,
  • czytającej jedynie przepisy kucharskie,
  • ogarniętej obsesją czystości,
  • takiej, której zainteresowania skupiają się wokół domu i rodziny,
  • czyli zainteresowanej głównie praniem, prasowaniem sprzątaniem i gotowaniem,
  • która nie ma wykształcenia,
  • ani też niespecjalnie coś umie,
  • żyjącej przede wszystkim sprawami męża i dzieci, a nie własnymi,
  • pozbawionej aspiracji, ambicji, planów i marzeń.

Oczywiście przeważająca większość tzw. "kur domowych" jest lepiej wykształcona niż ma to miejsce w męskiej populacji, a nie jedna z nich może pochwalić się doktoratem. Nic nie szkodzi, stereotyp ma się dobrze. Nie wiem, być może stereotyp kury domowej (razem ze stereotypem atrakcyjnej acz nierozgarniętej blondynki) daje mężczyznom tak potrzebne im dzisiaj - w dobie rosnącej konkurencji ze świetnie wykształconymi i pracowitymi kobietami - poczucie bezpieczeństwa. Więcej o stereotypie kury domowej i o innych stereotypach dotyczących kobiet napiszę już wkrótce.

Czy jednak istnieją jakieś podstawy, aby powiedzieć, że „kura domowa” to kobieta o ograniczonych aspiracjach i horyzontach? A może to po prostu kobieta, która nie chce powierzyć opieki nad małymi dziećmi obcym osobom, kobieta która uważa, że wychowanie dzieci jest ważne i która czuje się w tej kwestii po prostu najbardziej kompetentna, wiedząc, że czego jak czego, ale miłości opiekunka na godziny na pewno im nie zapewni?

Jak jest naprawdę? Kim są kobiety, które nie chcą lub nie mogą łączyć pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci? Czy nie mają kwalifikacji i wykształcenia? Czy realizowanie się w domu to dla nich powód do frustracji? A może niektóre kobiety mają po prostu inne priorytety? Kura domowa czyli matka pozostająca w domu z dziećmi to kobieta ulegająca presji społecznej, jak czasem się twierdzi, wypełniająca jedynie rolę narzuconą jej kulturowo czy też ktoś kto robi to z przekonaniem co do wartości swojego wyboru i z potrzeby serca?

W sporach o miejsce kobiet we współczesnej Polsce, pojawia się ostro zarysowany, jasny i klarowny podział na te kobiety, które stawiają rodzinę na pierwszym miejscu i wybierają dobro dzieci zamiast kariery oraz na te, które są egoistkami, bo idą do pracy. Ewentualnie w odwrotnej wersji: na te, które są mądre, wykształcone, wyzwolone i nowoczesne, bo cały czas pracują, pomimo bycia matkami oraz te które są zacofane i ograniczone, bo zostały w domu. Jeden czy drugi podział, wśród innych błędnych przekonań, zakłada między innymi, że kobieta, z chwilą stania się matką ma rzeczywisty wybór pomiędzy światem domowym a zawodowym, to znaczy: może pracować i wychowywać dziecko albo oddać się wyłącznie celebrowaniu macierzyństwa.

Jest to kolejny ze świetnie funkcjonujących mitów. Większość kobiet nie ma w tej kwestii możliwości dokonania wyboru. Kobiety często wolałyby pozostać w domu z dziećmi, ale z przyczyn ekonomicznych muszą pracować, albo też dla odmiany chcą po urodzeniu dziecka powrócić na ścieżkę zawodową, a nawet awansować, ale zderzają się na swojej drodze ze „szklanym sufitem” lub są całkowicie wypychane z rynku pracy. Zdarza się też, że do pozostania w domu, wbrew zamierzeniom, zmuszają je często chorujące dzieci, niedostępność miejsc w żłobkach i przedszkolach, nadmiernie wydłużony dzień pracy, spowodowane miejskimi korkami trudności z dojazdem do miejsca pracy i powrotem, brak wystarczającego wsparcia aspiracji zawodowych kobiety ze strony ojca ich wspólnych dzieci oraz brak sprawiedliwego podziału obowiązków w domu.

Fakty są takie, że w tylko nieliczne z nas mogą dokonać własnego wyboru modelu macierzyństwa i kariery. Za pozostałe najczęściej wybiera życie. Zatem oskarżenia kierowane pod adresem różnych kobiet, a to o egoizm, który każe im pracować zamiast być w domu, a to o ograniczone horyzonty, jeśli wolą więcej czasu spędzać z dziećmi, są co najmniej nie na miejscu. A równoległe istnienie obu przeciwstawnych ocen kobiet i zasady ich podziału na te dobre i na te złe wskazuje, że w tej materii mamy do czynienia z uproszczonym, krzywdzącym wiele kobiet schematem i emocjonalnym osądem, a nie z diagnozą, która może zbliżyć nas w jakikolwiek sposób do lepszego rozumienia rzeczywistości.

Dajmy kobietom, a najlepiej obojgu rodzicom, możliwość realnego wyboru priorytetów oraz najbardziej im odpowiadającego sposobu realizacji osobistego potencjału w pracy i w domu.

Komentarze (3)
Pełnoetatowa mama

Jeśli  na krótszy czas albo na dłużej, zdecydowałaś się na pozostanie z dzieckiem w domu albo zmusiły Cię do tego życiowe okoliczności, nie licz w tym kraju na zrozumienie i szacunek otoczenia. Będziesz spotykać się z wieloma przejawami powszechnie panującego stereotypu kury domowej. Możesz liczyć co najwyżej na pobłażliwe traktowanie. Nie sądzi się, że matka pozostająca w domu z dzieckiem zajmuje się czymś ważnym i wymagającym jakiś umiejętności, o talentach nie wspominając.  Powszechnie uważa się, że niepracująca matka wręcz cofa się intelektualnie, jakby dla odmiany przerzucanie papierów na biurku było wielce rozwijające. Nie zarabiasz, wiec jesteś nieproduktywna i uznaje się, że nic nie robisz. Nawet mówi się o niepracującej matce: „siedzi w domu”. Jak w praktyce wygląda takie „siedzenie”, wiedzą tylko te kobiety, które jeszcze pamiętają jak to było.

Oprócz gotowania, sprzątania, prania, prasowania i tak dalej, masz jeszcze w domu najbardziej wymagającego szefa, jakiego spotkałaś i kiedykolwiek spotkasz w całym swoim życiu. To nic, że on czy ona ma dopiero 62 cm. Szef ma specjalny dzwonek alarmowy, który się  włącza o różnych porach dnia i co gorsze nocy. Jesteś na każde zawołanie. Twoja rzeczywistość to całkowita dyspozycyjność  połączona z elastycznością oraz zadaniowy rozkład pracy, która nigdy się nie kończy. Nie możesz zamknąć drzwi i wyjść, zwolnić się, iść na chorobowe. Czasem może być Ci nawet trudno spokojnie skorzystać z łazienki, bo maleństwo nie lubi jak mu znikasz z oczu. Uwierz mi, jest wiele kobiet, które zamiast tego wolałby posiedzieć sobie w pracy, napić się spokojnie kawy i porozmawiać z kimś dorosłym. Nie mów więc proszę o matce, która zrezygnowała z pracy zawodowej, że „siedzi w domu”.

Oczywiście, są też i nagrody, ale o tym nie chcę mówić, bo te kobiety, które zdecydowały się pozostać z dziećmi doskonale wiedzą jakie, a tym które musiały albo chciały wrócić do pracy, ta wiedza nie jest w tym momencie potrzebna. Nie będę tu nikomu nogi podstawiać. Tym bardziej, że świat nie jest taki prosty jak go malują i nie dzieli się na kobiety, które są dobrymi mamami, bo zostały w domu i na te złe, które poszły do pracy. O czym będę pewnie jeszcze wielokrotnie pisać.

Jeśli nie zamierzasz miotać się pomiędzy pracą a domem i wybrałaś stanowisko pełnoetatowej mamy, nigdy nie deprecjonuj sama siebie i nie umniejszaj tego co dla swojej rodziny robisz. Nawet jeśli nie pracujesz zawodowo, nie jesteś służącą. Jesteś ukochaną mamą i żoną. U siebie sprzątasz.

Będziesz się spotykać z sytuacjami, w których obcy ludzie będą Cię pytać: „A Ty czym się zajmujesz?” Najczęściej pytają ze zwykłej ciekawości i chęci nawiązania kontaktu, ale kobieta „niepracująca” czuje się wtedy jak wywołana do tablicy. Przygotuj sobie na tę okoliczność kilka zabawnych odpowiedzi, z którymi najlepiej się czujesz i przećwicz je przed lustrem.

Pamiętaj, nie musisz nikomu niczego udowadniać i nie musisz nikomu się z niczego tłumaczyć. Ty znasz prawdę i mądrzy ludzie też ją znają. Nawet jak masz tyle roboty, że nie wiesz w co ręce włożyć, na pytanie: „A Ty pracujesz?” możesz odpowiedzieć:
1.    Nie, bo nie miałabym czasu na fryzjera.
2.    Nie, postawiłam na rozwój intelektualny i duchowy.
3.    Nie, jestem na to zbyt leniwa.
4.    Nie, mojego męża stać na niepracującą żonę.
5.    Nie, ja się w domu nie nudzę.
6.    Nie, lubię być pełnoetatową mamą.

Jeśli okrasisz swoją odpowiedź rozbrajającym uśmiechem, wielu ludzi uzna, że masz poczucie humoru i może się nawet nawiązać miła konwersacja. Wymyśl sobie dzisiaj własne odpowiedzi i wybierz z nich to co Ci najbardziej pasuje.  : -)

Komentarze (5)
Kariera i macierzyństwo: czego nikt Ci nie powiedział

Pierwsze lata życia dziecka są najważniejsze, w tych pierwszych latach kształtuje się osobowość malucha, jego charakter, zaufanie do świata i nic nie zastąpi mu mamy. Kobiety, które wybierają szybki powrót do pracy, zamiast pobytu z dzieckiem w domu, oskarża się często o brak uczuć macierzyńskich, egoizm, materializm itp. Ideałem są te kobiety, które stawiają, dobro dziecka na pierwszym miejscu, rezygnują z pracy na kilka lat, a potem po odchowaniu dziecka kontynuują karierę.

Problem jedynie w tym, że ideałów nie ma. Jeśli nie pracujesz na państwowym etacie, nie licz na to, że gdy wracasz do pracy po dłuższej przerwie spowodowanej odchowaniem dzieci, ktoś w firmie na Ciebie czeka. Nawet jeśli Cię zatrzymają, będziesz pierwsza do zwolnienia, gdy przyjdą gorsze dla firmy czasy. Twoja kariera najpewniej stanie w miejscu, a Twoje szanse na awans okażą się nikłe. Wraz z upływem czasu będziesz wypychana z rynku pracy, chyba że masz unikalne kwalifikacje i doświadczenie albo bezpieczną posadę w firmie państwowej, w szkole, w urzędzie czy na poczcie, a i to może nie wystarczyć.

Bądź ostrożna, dobrze przemyśl swoja decyzję. Twoja macierzyńska rola, choć niewątpliwie może Ci przynieść wiele satysfakcji i radości, to jednak będzie jednym z elementów szklanego sufitu, o który łatwo możesz rozbić sobie głowę. Jeśli zdecydujesz się stanąć w szranki z mężczyznami, śmiało walczyć o swoje zarobki i karierę, wiedz, że w warunkach konkurencji, w gospodarce rynkowej, rodzicielstwo znaczy zupełnie coś innego dla mężczyzny a co innego dla kobiety. Jemu w karierze nie przeszkadza, Ty dostaniesz od rynku pracy żółtą kartkę. Chyba, że udowodnisz pracodawcy, że kariera jest dla Ciebie na pierwszym miejscu i biegiem wrócisz z macierzyńskiego na swoje dawne stanowisko pracy, bez słowa skargi zostając po godzinach, gdy trzeba.

Jeśli jesteś jeszcze u progu swoich decyzji życiowych, a chciałabyś poświęcać dziecku więcej czasu, szukaj takiego zawodu, takiego miejsca pracy, w którym nie będzie to przeszkodą. Pomyśl o własnym biznesie. Własna działalność bywa dobrym rozwiązaniem dla mam, które z jednej stony chcą rozwijać swoje pasje, a z drugiej mieć swój wkład do domowego budżetu. Dodatkowo istnieją profesje, które pozwalają łatwiej łaczyć karierę z macierzyństwem. Mało która kobieta może mieć wszystko: i super dom i super karierę, choć zdarzają się wyjątki. Być może właśnie Tobie uda się wszystko pogodzić. Już dziś wybierz swoje priorytety, twórczo szukaj sposobu na osiągnięcie życiowej równowagi pomiędzy pracą a domem i nie daj się wpędzić w poczucie winy.

Licz się też z tym, że jakbyś się nie starała, nie naginała, jak wysoko nie postawiłabyś sobie poprzeczki, żeby być super-matką i super-pracownikiem, zawsze znajdziesz rzesze tych, którzy będą Cię za Twoje wybory atakować, zawsze znajdziesz słowa krytyki a nawet potępienia, przede wszystkim ze strony innych kobiet, i bardzo mało wsparcia skądkolwiek. Rób więc to co sama uważasz za najlepsze i nie daj się emocjonalnie pogrążyć. W ostatecznym rozrachunku przyszłość jest nieprzewidywalna. Tak do końca, ani Ty ani inni, nie jesteście w stanie powiedzieć, jakie rezultaty przyniosą kiedyś Twoje dzisiejsze decyzje. Czy dziecko rozwija się lepiej kiedy mama pracuje czy wręcz odwrotnie? Wybieraj najlepiej jak umiesz i nie daj się stłamsić.

Czy tak czy inaczej, jeśli jesteś matką i chcesz robić karierę, zawsze będziesz w łatwym celem dla krytykantów. Kiedy Cię dopadają wątpliwości mów sobie:  tak wybrałam, tak zdecydowałam i tego się trzymaj. Głowa do góry! Powodzenia! : - )

Komentarze (9)
1 | 2 |