iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Pracująca mama

Wiele mam z sukcesem godzi pracę z wychowywaniem dzieci, choć utrzymanie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i rodzinnym nie jest łatwe. Bycie pracującą mamą nie zawsze wygląda różowo. Dzień jest za krótki, nie wszytko przebiega zgodnie z planem, a do tego trudno jest znaleźć czas dla siebie.

Która z nas nie marzy o tym by zatrzymać pędzący zegar i sprawić, żeby doba miała przynajmniej 30 godzin. Byloby pięknie, prawda? Niestety to się nigdy nie uda. Tempo współczesnego życia jest coraz szybsze. Stale towarzyszy nam stres. Nic dziwnego, że spora część mam czuje się przemeczona. Trudno nie być zestresowanym mając tak wiele na głowie. Pamiętaj jednak, że Twój stres ma negatywny wpływ na Ciebie, Twoją rodzinę, pracę a przede wszystkim na Twoje zdrowie, dlatego tak ważne jest abyś umiała zadbać o siebie i zapewnić sobie choć chwilę relaksu w ciągu dnia. Poniżej kilka wskazówek, które mogą Ci w tym pomóc.

Efektywne zarządzanie czasem

Zmęczenie samo nie minie, jedynym rozwiązaniem jest nauczenie się, jak zarządzać czasem i delegować choć część zadań innym. Efektywne zarządzanie czasem najlepiej rozpocząć od ustalenia listy priorytetów. Musisz określić co jest dla ciebie naprawdę ważne, nie tylko w perspektywie nadchodzącego tygodnia ale całego życia. Jakie są Twoje życiowe priorytety? Co chciałabyś w życiu osiągnąć? Na czym Ci najbardziej zależy? To pomoże Ci oddzielać rzeczy ważne od mniej istotnych. Czy umycie podłogi w kuchni jest dla Cibie tak samo ważne jak rozmowa z dzieckiem?

Zrób plan tygodnia i plan dnia. Pomoże Ci to zarezerwować czas na realizację wszystkich Twoich celów w przeciągu dłuższego okresu jakim jest tydzień. Bez planu łatwo poczujesz się rozproszona przez wiele nieprzewidzianych wydarzeń i niepomyślnych okoliczności, które mogą pojawić się nagle i uniemożliwić Ci wykonanie wszystkiego co zamierzałaś. Jeśli tak się stanie, będziesz mogła przepisać niewykonane zadania na kolejny dzień. Staraj się jednak w miarę możliwości trzymać planu. Zaczynaj zawsze od jednego, priorytetowego zadania. W ten sposób każdego dnia zrealizujesz przynajmniej to co najważniejsze i zapobiegniesz spiętrzaniu się zadań w przyszłości.

Po ułożeniu listy na nadchodzące dni ustal, które z zadań możesz przekazać innym: małżonkowi, dzieciom, dalszej rodzinie, znajomym. Być może warto rozważyć skorzystanie z płatnej pomocy domowej, choćby w niewielkim zakresie. Patrząc na listę poszukaj zadań, które nie są zbyt ważne i które możesz od razu z niej wykreślić. Zastanów się też, które zadania muszą być wykonane niezwłocznie, a które mogą jeszcze poczekać i ułóż je w odpowiedniej kolejności, abyś miała jasność w tym temacie. Staraj się przynajmniej część domowych obowiązków wykonywać razem z dziećmi, abyście mogli spędzać jak najwięcej czasu razem.

Wykorzystuj to co Ci sprzyja

Jeśli lubisz nowe technologie zaprzęgnij do zarządzania czasem swojego Outlooka lub Google Calendar. Znajdź swój własny sposób planowania najlepszy dla Ciebie i naucz planowania także swoje dzieci. Pomyśl jak możesz wykorzystać cenne chwile, takie jakie zdarzają się na przykład w poczekalni u dentysty, by zamiast nudzić się czekając w kolejce, zrobić w tym czasie coś produktywnego.
 
Staraj się nie gromadzić niepotrzebnych rzeczy, a te które masz niech będą posegregowane i przechowywane w odpowiedni sposób. Bałagan bardzo rozprasza i zwiększa napięcie, szczególnie gdy nie możesz szybko znaleźć tego co jest Ci niezbędne. Pomyśl jak najlepiej zorganizować przestrzeń wokół siebie. Uprość swoje życie.

Gdy masz ważne zadanie do wykonania skup się. Zapomnij o robieniu wielu rzeczy w tym samym czasie. Skoncentruj się na tej jednej poświęcając jej Twoje całkowite zaangażowanie. Wyłącz telefon i telewizor. Zamknij e-mail. Niech nic Cię nie rozprasza. Skoncentruj się.

Odmawiaj. Warto nauczyć się mówić nie. Odrobina asertywności każdemu wyjdzie na zdrowie. Nie musisz zawsze dodawać szczegółowych wyjaśnień swojej odmowy. Czasem wystarczy powiedzieć: Przykro mi ale nie. Umiejętność odmawiania pomoże Ci uchylić się przed braniem zbyt wiele na swoje barki.

Szukaj wsparcia. Porozmawiaj z innymi mamami. Dowiedz się jak sobie radzą. Jakie mają sposoby na ułatwianie sobie życia. Dzielcie się doświadczeniami.

Nie bądź w stosunku do siebie nadmiernie krytyczna. Nie próbuj być matką doskonałą.Pracujące matki spotykają się z tak wysokimi i nierealistycznymi wymaganiami, że często czują się niewystarczająco dobre.

Dobra mama:

  • Stawia czas spędzony z dziećmi na pierwszym miejscu.
  • Akceptuje dziecko takim jakimim ono jest.
  • Rozumie ograniczenia własne i dziecka.
  • Nie porównuje się z innymi matkami (ani nie porównuje swojego dziecka z innymi dziećmi)!

Psychiczna równowaga

Aby utrzymać psychiczną równowagę staraj się oddzielać dom od pracy a pracę od domu. Gdy jesteś w pracy skup się na niej, a gdy jesteś w domu zapomnij o pracy i całą uwagę poświęć dzieciom. Pamiętaj, że dzieci świetnie wyczuwają emocje opikunów i często "zarażają się" ich nastrojami.. Szczęśliwi i spokojni rodzice mają na ogół szczęśliwe i spokojne dzieci.

Kiedy jest Ci ciężko:

  • Pomyśl, że nic nie trwa wiecznie. Nawet naprawdę ciężkie chwile przeminą.
  • Zrób na kartce listę Twoich zmartwień i podziel je na te, na które nie masz wpływu oraz te na które masz i zajmij się tylko ostatnimi.
  • Zadbaj o siebie. Zrób sobie małą przyjemność. Jesteś najlepszą mamą, kiedy jesteś wypoczęta i szczęśliwa.
  • Czasem złam jakieś zasady. Łamanie zasad raz na jakiś czas pozwala wyzwolić się z gorsetu powinności i stresu. Niewywieszone w porę pranie to jeszcze nie koniec świata.
  • Pozwól dzieciom być dziećmi. Nie wymagaj od nich za wiele. Ciesz się każdą chwilą z nimi. Nie wymagaj doskonałości ani od swoich dzieci ani od siebie. Popełnianie błędów jest częścią życia. Nie wszystko musi być idealne. Pozwól sobie na więcej luzu. Codzienność jest wystarczająco stresująca. Ważniejsze niż czyste okna jest bycie cierpliwym, wyrozumiałym i ciepłym rodzicem. Rozmawiaj z dziećmi jak najwięcej i obdarzaj je uwagą. To pozwoli im czuć, że są naprawdę kochane.
  • Zaufaj swojej intuicji. Głos Twojego Serca, jeśli się w niego wsłuchasz, jest więcej wart niż stosy przeczytanych książek. Nikt nie wie jak masz chować własne dzieci lepiej niż Ty. W końcu to Ty jesteś ich matką.

Aby budować pozytywne nastawnie do życia i dbać o swoja energię skup się na tym co masz a nie na tym czego Ci brak. Dbaj o pozytywny dialog wenętrzny. Koncentrując się na tym co masz budujesz poczucie pewności siebie i satysfakcji z własnego życia. Załóż różowe okulary. Każdego wieczoru przed snem pomyśl o trzech miłych rzeczach, które zdarzyły się w ciągu dnia i za które jesteś wdzięczna. Staraj się osiagnąć spokój ducha, wewnętrzną radość i harmonię. Ciesz się zarówno pracą jak i macierzyństwem i bierz z obu to co najlepsze.

Komentarze (2)
Kaizen - Twoja droga rozwoju osobistego

Chcesz schudnąć, poprawić relacje z najbliższymi, nauczyć się nowego języka obcego albo mieć więcej czasu dla siebie? Spróbuje kaizen! Czasem wszystkim co trzeba, aby wprowadzić w życiu zmiany na lepsze jest jeden maleńki krok.

Kaizen to technika „kropli, która drąży skałę”. Choć kroki kaizen nie są zbyt duże, mogą przynieść wiele rewolucyjnych zmian. Zainicjowanie nawet najmniejszego działania zmniejsza początkowe opory i lęk przed życiową transformacją. Jeden maleńki krok prowadzi do drugiego, potem zaś do trzeciego i tak dalej…  Jak twierdzą psycholodzy, potrzebujesz jedynie trzydziestu dni, aby nowy sposób działania stał się Twoim cennym nawykiem. Kaizen wymaga jedynie odrobiny cierpliwości oraz wiary i zaufania w to, że osiągniecie nawet odległego celu jest możliwe. Jak mówi chińskie przysłowie: „nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku”.

Japońska technika osiągania doskonałości.

Strategia małych kroków pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ale na dobre rozwinęła się w Japonii po II wojnie światowej, gdy rozpoczęto odbudowę zniszczonego wojną kraju. W tym czasie wiele japońskich firm borykało się z brakiem efektywności i niskim morale pracowników. Konieczne stało się podniesienie wydajności poprzez usprawnienie korporacyjnych procedur i standardów. Zaproszono do pomocy amerykańskich specjalistów od zarządzania, którzy zorganizowali dla tysięcy japońskich przedsiębiorców Management Training Program, wprowadzający w tajniki stosowania "techniki małych kroków". Dzięki programowi, coraz więcej japońskich menadżerów posługiwało się nowatorską metodą, aż upowszechniła się ona w zarządzaniu. Wiele japońskich firm w krótkim czasie odnotowało wzrost wydajności a strategia małych kroczków doczekała się w Japonii własnej nazwy: kaizen. Z czasem koncepcja kaizen rozpowszechniła się na całym świecie i dziś jest wykorzystywana nie tylko w dziedzinie zarządzania, ale także w obszarze rozwoju osobistego w celu osiągania życiowej doskonałości.

Codziennie jeden mały krok.

Podstawową ideą kaizen jest założnie, iż nie należy starać się dążyć do szybkiej poprawy w spektakularny sposób, czemu zwykle towarzyszy tzw. słomiany zapał. Zamiast tego należy codziennie wyszukiwać po jednej małej możliwości rozwoju. Próby osiągnięcia celu za pomocą radykalnych środków często kończą się fiaskiem. Wszystkie zmiany, także te pozytywne, budzą w nas lęk. Aby go pokonać zamiast wprowadzania innowacyjnej reorganizacji można z sukcesem wykorzystać serię małych kroków. Technika małych kroków sprawdza się zarówno w biznesie jak i w codziennym życiu, ponieważ małe usprawnienia zmieszają poziom lęku przed zmianą oraz stymulują twórcze podejście do problemu. Jesteśmy tak skonstruowani, że każde nowe wyzwanie czy nawet kusząca okazja wywołują nas pewien dyskomfort a nawet wiążą się z pewną dozą leku i poczucia niepewności. Małe, łatwo osiągalne cele pomagają uporać się z trudnymi emocjami.   Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, aby każdego dnia poprawić choć odrobinę, każdego dnia postawić choć maleńki krok na drodze do upragnionego celu. Po jakimś czasie zmiany kumulują się dając znaczącą poprawę.

Sześć różnych strategii kaizen, które pomogą Ci osiągnąć doskonałość w wybranych obszarach to:

1. Zadawanie małych pytań;

2. Wymyślanie małych rzeczy;

3. Podejmowanie małych działań;

4. Rozwiązywanie małych problemów;

5. Przyznawanie małych nagród;

6. Rozpoznawanie małych momentów.

Zadawanie małych pytań.

Małe pytania pozwalają przełamać początkowy opór i lęk oraz uruchamiają w naszym umyśle procesy twórcze. Przykładem takiego twórczego pytania kaizen jest: co mogę zrobić, choćby najmniejszego, aby poprawić … i tu możesz wstawić wybrany obszar, który chcesz udoskonalić: relacje z mamą / swój wygląd / ofertę swojej firmy? Inne przykładowe pytanie kaizen to: co mogę zrobić, choćby najmniejszego, co już dziś zbliży mnie do osiągnięcia zaplanowanego celu? Jakie najmniejsze kroki mogę podjąć aby poprawić swoją efektywność w pracy? Staraj się być jak najbardziej twórcza w wymyślaniu własnych małych pytań i otwarta na to gdzie mogą one Cię zaprowadzić.

Wymyślanie małych rzeczy w celu rozwinięcia nowych nawyków i zdolności.

Ta prosta technika rzeźbienia umysłu polega na wyobrażaniu sobie wykonywania zadań. Wystarczy usiąść lub położyć się w cichym i bezpiecznym miejscu, gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał, zamknąć oczy i plastycznie wyobrazić sobie całą scenerie i to jak z powodzeniem wykonujesz dane działanie. Wizualizuj Twoje wewnętrzne poczucie zadowolenia z tego co robisz oraz pozytywne reakcje otoczenia na Twoje starania. To ćwiczenie należy wykonywać codziennie przez kilka minut.

Podejmowanie małych działań zapewniających sukces.

Przykładem takiego działania jest odkładanie jednego produktu z koszyka przed udaniem się do kasy w sklepie, jeśli chcesz zmniejszyć nadmierne wydatki albo zapamiętywanie jednego nowego słowa dziennie, kiedy chcesz nauczyć się obcego języka lub też wyrzucanie pierwszego kawałka czekolady, zanim pochłoniesz całą tabliczkę, jeśli chcesz schudnąć.  Małe działania pozwalają przełamać głęboko zakorzenione opory przed zmianą, przy czym wymagają niewielkich nakładów pieniędzy a dodatkowo można je umieścić nawet w najbardziej napiętym grafiku.

Rozwiązywanie małych problemów.

Małe kłopoty mają tendencje do przeradzania się w większe problemy. Koncentrowanie się na rozwiązywaniu małych problemów może pozwolić uniknąć lawiny nieprzewidzianych komplikacji w przyszłości. Warto zastanowić się, jaki większy problem może odzwierciedlać mały kłopot. Strategia rozwiązywania małych przeszkód i trudności może być przydatna nawet w obliczu wielkich kryzysów. Kkiedy nie wiemy co robić dobrze jest zacząć choćby od najmniejszej zmiany na lepsze.

Przyznawanie sobie i innym małych nagród aby jak najlepiej zmotywować się do wysiłku i osiągnąć jak najlepsze wyniki.

Małe nagrody w każdym budują motywację wewnętrzną i wspomagają proces korzystnych zmian. Pamiętaj, aby Twoje nagrody były naprawdę symboliczne, niedrogie, dobrze odpowiadały celowi i były naprawdę dopasowane do Ciebie lub nagradzanej osoby.

Rozpoznawanie istotnych małych momentów i szans, które są ignorowane przez innych.

Staraj się zwracać uwagę na małe szczegóły i szanse ignorowane przez innych – to świetna okazja na generowanie nowych, innowacyjnych udoskonaleń zarówno w obszarze Twojej zawodowej kariery jak i w Twojej codzinności, pelnej czających się okazji. Aby w pełni wykorzystać magię „małych momentów” trzeba nauczyć się czerpać przyjemność z drobiazgów, mieć otwarty umysł i być osobą ciekawą świata. George de Mestral, szwajcarski inżynier, dobrze wykorzystał technikę dostrzegania i wykorzystywania małych momentów, gdy po spacerze z psem musiał wyciągać mnóstwo rzepów z psiej sierści. To zdarzenie nasunęło mu całkiem nowatorski pomysł i wkrótce inżynier opatentował popularne dziś zapięcia na rzepy. Tak oto małe momenty mogą stać się twórczym impulsem i pomóc w przezwyciężeniu blokady pomysłów.

Małe kroki naprawdę się liczą. Niewielkie zmiany pozwalają umysłowi ludzkiemu ominąć lęk blokujący sukces i kreatywność. Kroki kaizen są tak małe, że nie może Ci się nie powieść! Filozofia kaizen sprawia, że zaczynasz postrzegać życie jako okazję do ciągłego rozwoju. Każdy dzień, każdy drobiazg może być Twoim krokiem ku doskonałości. Życie jest szansą na nieustanne odkrywanie i rozwijanie własnego potencjału. Małe jest piękne!

W oparciu o: Robert Maurer: „Filozofia kaizen. Jak jeden mały krok może zmienić Twoje życie.”

Komentarze (0)
Koniec epoki pracy

Jeszcze 10 lat temu bezrobocie wśród osób z wyższym wykształceniem było stosunkowo niskie, a umowa o pracę po okresie próbnym stanowiła standard. Każde kolejne pokolenie miało mieć lepiej, tak przecież działo się dotąd. Mówiono, że nadchodzi epoka społeczeństwa wiedzy, epoka ogromnych możliwości, że liczy się wykształcenie. Futurolodzy malowali wizję świetlanej przyszłości, w której dzięki postępowi techniki  pracujemy coraz mniej, ciesząc się zarówno czasem wolnym jak i coraz wyższym poziomem życia. Polacy masowo ruszyli na studia a Polska, podejmując olbrzymi wysiłek, dołączyła wreszcie do krajów rozwiniętej, bogatej Europy.

Niestety ten piękny sen nagle się rozwiał. Nastąpiło bolesne przebudzanie. Międzynarodowa Organizacja Pracy podaje, że na świecie bez pracy pozostaje już 200 mln osób, a w najbliższej perspektywie czeka nas dalszy wzrost bezrobocia. W Polsce rejestrowane bezrobocie dojdzie pod koniec tego roku najprawdopodobniej do 2 milionów (Gazeta Wyborcza z 3.11.2011). Co trzeci Polak boi się utraty pracy w ciągu najbliższego pół roku (Newsweek 44/2011). Wśród młodych opuszczających mury uczelni wyższych rośnie frustracja z powodu malejących szans na zdobycie dobrej posady a nawet na zdobycie jakiegokolwiek pracy, która może stanowić źródło godnego zarobku.

Na naszych oczach zmienia się: natura, zakres i ilość płatnej pracy. Coraz więcej osób odczuwa, że płace realne maleją, wydłuża się natomiast dzień ich pracy. Coraz szersze kręgi zatacza praca na zlecenie, na umowę o dzieło, samo-zatrudnienie, praca w niepełnym wymiarze, na czas określony, praca w ramach darmowych praktyk lub stażu. Świat pracy podzielił się na dwa przeciwstawne obozy: elitę, która ma umowę o pracę na czas nieokreślony i pozostałych, zatrudnionych na „umowach śmieciowych”.

Niestety wszystko wskazuje na to, że przynajmniej jak na razie, czeka nas stały i nieunikniony spadek miejsc pracy. Na naszych oczach pękają okowy tradycyjnego rozumienia zatrudnienia i giną wszelkie zasady. Strategie, które jeszcze kilka lat temu dawały szanse na sukces, dziś okazują się bezużyteczne. Wszyscy mamy nadzieję, że kryzys kiedyś minie i wszystko „wróci do normy”, że wcześniej czy później doczekamy się normalności  jaką znamy i do jakiej zdążyliśmy się przyzwyczaić. Wygląda jednak na to, że problem jest głębszy, że kryzys jedynie pogłębił zasięg i siłę procesów, które w globalnej gospodarce toczą się już od dawna. 

Nasze nadzieje zatem mogą okazać się płonne. Rosnący postęp, komputeryzacja i automatyzacja procesów produkcji, sprzedaży i administracji, a także globalna konkurencja ze stale otwartym rezerwuarem taniej siły roboczej doprowadziła do szeregu nieuchronnych i być może nieodwracalnych zmian. Już w 1996 roku Jeremy Rifkin w swojej książce „The end of work” (Koniec epoki pracy) przewidywał związany z postępem technologicznym spadek miejsc pracy, szczególnie w odniesieniu do mniej wykwalifikowanych pracowników. Trzy tradycyjne sektory gospodarki: rolnictwo, produkcja, usługi stale podlegają coraz większej automatyzacji i technologizacji. W coraz większym zakresie pracownicy zostają zastąpieni przez skomputeryzowane maszyny. Na te rozwijające się od lat tendencje, nałożył się gwałtowny odpływ miejsc pracy na Daleki Wschód (Chiny, Indie) oraz światowy kryzys finansowy, który na zawsze podkopał wiarę w ekonomiczne dogmaty. Tak oto epoka społeczeństwa wiedzy stałą się jednocześnie epoką końca pracy.

To co nam pozostaje to znalezienie pomysłu na siebie i na kreatywne zarządzanie własną karierą. Świat nie tylko zmienia się nieustannie, ale też tempo tych zmian jest coraz szybsze. Wiedza wyniesiona ze studiów szybko się dezaktualizuje, stąd potrzeba stałego podnoszenia kwalifikacji, uczenia się przez całe życie (tzw. life long learning). Rozwój nowoczesnych technologii, zmiany stylu życia oraz napływ nowinek i mód z Zachodu sprawiają, że co rusz powstają nowe zawody, które wymagają nowej wiedzy i nowych kompetencji, podczas gdy inne profesje odchodzą do lamusa lub tracą na znaczeniu. Nie ma już punktów repasacji pończoch i nikt nie potrzebuje  maszynistek,  pracę natomiast znajdują konsultanci ślubni, zoo-psycholodzy, dziennikarze internetowi, specjaliści SEM/SEO, coachowie, trendsetterzy, specjaliści od funduszy unijnych. Wciąż powstają nowe profesje, o których jeszcze niedawno nikt nie słyszał. Każdy nowy zawód jest szansą, szczególnie dla osób prosto po studiach. Wszyscy w danej dziedzinie dopiero startują i wymagania są znacznie mniejsze niż w innych, obecnych na rynku od wielu lat profesjach. Aby przekonać przyszłego szefa do siebie trzeba jednak wykazać się pewną wiedzą i konkretnymi umiejętnościami.   Warto patrzeć na swoje zatrudnienie oczami pracodawcy, stale śledzić oferty pracy, analizować jakie kwalifikacje są najwyżej cenione na rynku pracy i w te właśnie inwestować, nie tylko poprzez szkolenia, kursy czy kolejny kierunek studiów, ale przede wszystkim poprzez jak najszybsze podjęcia zatrudnienia w atrakcyjnej dziedzinie, być może na początek w ramach bezpłatnego wolontariatu (?). W dobie globalnej konkurencji liczy się nie tylko elastyczność, mobilność i umiejętność szybkiego reagowania na zmiany ale także odrobina pokory, która pozwoli podjąć pracę na umowę zlecenie lub w niepełnym wymiarze godzin, po to aby jakoś zacząć w obszarze, który nas interesuje, zamiast tkwić na bezrobociu. Pomysły usztywnienia rynku pracy, jakie słyszymy z różnych stron (na przykład podwyższenie kosztów pracy na umowę o dzieło), mogą niestety obrócić się przeciwko tym którym chce się pomóc.

Rewolucja technologiczna i globalizacja przyniosły zmierzch epoki pracy. Nie sposób zahamować ogólnoświatowej transformacji rynku zatrudnienia. Nie da się stale płynąć pod prąd. Polska nie jest samotną wyspą odizolowaną od reszty świata. Elastyczny rynek pracy z jego nietradycyjnymi formami zatrudnienia to konieczność, jeśli chcemy utrzymać się na powierzchni  unikając wysyłania kolejnych tysięcy absolwentów na bezrobocie.

Komentarze (0)
Baby są jakieś inne

„Baby są jakieś inne” głosi tytuł najnowszego filmu Marka Koterskiego, w którym to dwóch miłych panów (Robert Więckiewicz i Adam Woronowicz), jadąc samochodem rozmawia o życiu, wymieniając przy tym szereg ciekawych poglądów i odkrywczych spostrzeżeń na temat słabszej (?) płci. A może faktycznie, pod pewnymi względami, baby są jakieś inne? I może to właśnie ta inność przyczynia się do owej szeroko dyskutowanej różnicy w zarobkach kobiet i mężczyzn oraz do dominacji mężczyzn na najwyższych stanowiskach władzy i biznesu? 

Spróbujmy przynajmniej przez chwilę przyjrzeć się nieco wnikliwiej całej sytuacji. Kiedy analizuje się raporty płacowe czy inne ogólnie dostępne dane statystyczne dotyczące poziomu wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, uderza jedno: poza nielicznymi wyjątkami, we wszystkich branżach i na wszystkich stanowiskach, płace kobiet są niższe. A im wyższe stanowisko tym różnice w poziomie płac są większe. I tak na przykład jeśli chodzi o członków zarządu polskich spółek giełdowych, mediana płac kobiet, w 2009 roku, stanowiła zaledwie 57% mediany wynagrodzeń mężczyzn, a dodatkowo w zarządach tych spółek kobiety stanowiły jedynie 12% (źródło: raport Sedlak & Sedlak „Dzień Równych Płac” z dn. 12.04.2011r.). Manify, pikiety, zjazdy, konferencje, kongresy, prasowe i nie tylko prasowe publikacje oraz telewizyjne debaty, w których podnoszone są, słuszne wydawałoby się, postulaty kobiet takie jak „równa praca, równa płaca”, wzmacniają jeszcze nasze przekonanie o istniejącej w społeczeństwie wielkiej niesprawiedliwości jaką jest zawodowa i płacowa dyskryminacja jednej płci.

Wszystko jest oczywiste, nikt nie ma już wątpliwości: mężczyzna na tym samym stanowisku, za tę samą pracę zarabia więcej niż kobieta. Zaraz, zaraz, chwileczkę… skoro pracodawca płaci mężczyźnie za tę samą pracę znacznie więcej niż kobiecie, dlaczego w ogóle go zatrudnia? Taki wybór wydaje się kompletnie nieracjonalny, szczególnie w dobie globalnej konkurencji i dyktatu niskich cen. Niższe pensje pracowników to niższe koszty. Jeśli można otrzymać to samo taniej, po co przepłacać? A może baby są jakieś inne? Czy możliwe jest, że kobiety w jakiś sposób same przyczyniają się do swojej gorszej pozycji na rynku pracy? A może ich pozycja, pod pewnymi względami, wcale nie jest gorsza?

Naszedł odpowiedni czas, aby to w końcu głośno wypowiedzieć: baby są jakieś inne, jednak przytłaczająca większość badań poziomu płac w zależności od płci zdaje się tego w ogóle nie uwzględniać.  Suche dane statystyczne nie uwzględniają faktu, że za pracą kobiety i mężczyzny nie zawsze stoją równie spektakularne sukcesy zawodowe, tyle samo lat doświadczenia w danej branży i na danym stanowisku, ta sama skłonność do podejmowania trudnych aczkolwiek niepopularnych decyzji, do podejmowania ryzyka, do szukania rozwiązań zamiast generowania problemów, tak samo długi dzień pracy, ta sama ochota, żeby być stale pod telefonem i na każde wezwanie szefa, ta sama gotowość do częstych wyjazdów służbowych lub przeprowadzki do innego oddziału firmy, ulokowanego często w mało atrakcyjnym miejscu. Tymczasem wyższa płaca jest nagrodą za coś więcej niż tylko bycie dobrym pracownikiem grzecznie wykonującym polecenia, prawda?

Warren Farrell w swojej książce „Dlaczego mężczyźni zarabiają więcej. Prawda o przepaści płac i co kobiety mogą na to poradzić” wymienia szereg właśnie tego rodzaju ważnych czynników mogących mieć wpływ na różnice widoczne w zarobkach kobiet i mężczyzn. Niekorzystne warunki pracy, niebezpieczeństwo, ryzyko, pełna dyspozycyjność, stres, częste podróże, nadgodziny, których nikt nie rozlicza. Ludzie osiągający wyższe zarobki szukają pracy w trudnych warunkach lub w branżach związanych z wyższym ryzykiem finansowym i emocjonalnym. Wiele lepiej wynagradzanych zawodów wymaga pracy w nietypowych, na przykład nocnych godzinach, w trudnych warunkach atmosferycznych albo wiąże się z utratą życia lub zdrowia. Na wielu lepiej wynagradzanych stanowiskach oczekuje się dyspozycyjności i gotowości do częstych wyjazdów służbowych. W większości dobrze płatnych profesji nie można przestać myśleć o pracy ani w weekendy ani po godzinach. Kobiety natomiast bardziej niż wyższe wynagrodzenie cenią sobie pracę bezpieczną, w dobrych warunkach, najchętniej w dzień i pod dachem, przyjazne otoczenie, niezbyt długie godziny pracy, kontakt z ludźmi, miłą atmosferę i dobre relacje ze współpracownikami.

Kobiety i mężczyźni mają odmienne życiowe priorytety! Od zarania dziejów, we wszystkich kulturach i pod każdą szerokością geograficzną to kobiety wychowywały dzieci, mężczyźni zaś byli odpowiedzialni za zapewnienie im bytu. Choć świat wciąż się zmienia ten prosty fakt do dziś ma wpływ na wiele naszych życiowych działań i wyborów.  Przerwy w pracy spowodowane ciążą i opieką nad dziećmi dotyczą przede wszystkim kobiet, tymczasem na wysokość zarobków ma wpływ długość stażu (najlepiej u tego samego pracodawcy). Mężczyźni chętniej wybierają pracę w trudnych warunkach lub wiążącą się z pewnymi uciążliwościami, pracują dłużej, podróżują częściej i bardziej poświęcają się swojej pracy w każdym możliwym aspekcie.  To kobiety częściej biorą zwolnienia z powodu choroby dzieci lub wcześniej wychodzą z pracy aby zdążyć na szkolne przedstawienie. A w pracy liczy się obecność i wydajność. To może wydawać się niesprawiedliwe, ale ci którzy zarabiają więcej pracują dłużej i rzadziej opuszczają dni pracy. Wśród członków zarządów firm absencja chorobowa jest niewielka (żaden prezes firmy nie położy się do łóżka z powodu przeziębienia). Ci którzy zarabiają więcej, robią więcej i przynoszą więcej zysku dla "swoich" firm.

Kobiety i mężczyźni pracują z różnych powodów. Chęć prowadzenia ustabilizowanego, zrównoważonego życia jest wśród kobiet powszechna. Kobiety częściej niż mężczyźni decydują się na rezygnację z kariery aby więcej czasu spędzać z rodziną. Męska definicja sukcesu jest prosta: to awans i pieniądze. Kobiety często kierują się dewizą: „pracować, aby żyć” a nie „żyć żeby pracować”.

Kobiety i mężczyźni mają w pracy inne cele. Kobiety częściej szukają pracy, która da im zawodowe spełnienie i przyjemność. Jednak dążenie do samorealizacji, szczęścia i spełnienia często nie wpływa dobrze na kondycję finansową. Wysokodochodowe branże zazwyczaj nie przynoszą dużej satysfakcji z pracy. Praca, która jednocześnie daje satysfakcję, wiąże się z pewną elastycznością i przyjemnością jej wykonywania a do tego jest bezpieczna, jest na ogół mniej płatna, ponieważ do takiej pracy jest wielu chętnych. Płace zaś są wyższe w zawodach, których wykonywanie jest nieprzyjemne, wiąże się z ryzykiem bądź uciążliwościami.

Kobiety wybierają mało dochodowe specjalizacje. Wśród zawodów przynoszących dobre dochody wysoko plasują się inżynierowie i informatycy  podczas gdy nauki humanistyczne i społeczne, tak lubiane przez większość kobiet, nie dają wielkich szans na znalezienie dobrze płatnej pracy (choć i tutaj w niektórych profesjach zdarzają się wyjątki). Wybór przedmiotów studiów najbardziej popularnych wśród kobiet takich jak edukacja, literatura i sztuka wiąże się z ryzykiem wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji a nawet bezrobocia. Ludzie zarabiający więcej wybierają specjalizacje lepiej płątne a nie te które koniecznie najbardziej lubią.

Co ciekawe, również w kwestii własnego biznesu kobiety i mężczyźni preferują inne podejście i mają odmienne motywacje. Mężczyznom zależy na większych zarobkach, podczas gdy dla kobiet ważna jest niezależność, elastyczność i więcej czasu dla rodziny. Odmienne priorytety przekładają się na odmienne style prowadzenia biznesu, a te z kolei owocują słabszymi wynikami finansowymi kobiecych firm. Mężczyźni są po prostu żądni wygranej, która dla nich oznacza więcej pieniędzy i jeszcze więcej pieniędzy. Swoją drogą większość mężczyzn uznałaby za całkowicie niedorzeczny pomysł mierzenia sukcesu firmy czymś innym niż pieniądze czyli zysk z prowadzonej działalności lub ewentualnie ze sprzedaży spółki.

Opinia, że praca kobiet jest znacznie gorzej wyceniana, czyni wiele szkody utwierdzając je w przekonaniu, że są bez szans, że przypisanym im królestwem, jedynym, w którym mogą odnieść spektakularny sukces, jest dom. Niepodważalny dogmat gorszej płacy za taką samą samą pracę kobiet powoduje, że wiele z nich dokonuje wyborów niekorzystnych z punktu widzenia ich kariery, że zbyt wiele ma zbyt małe, w stosunku do posiadanych kwalifikacji, aspiracje. Tak oto wiara w szklany sufit, które blokuje kobietom drogę do najwyższych i najlepiej płatnych stanowisk oraz przekonanie o tym, że kobieca praca nie jest wystarczająco ceniona, staje się samosprawdzającą przepowiednią.

Każdy sam musi rozwiązać konflikt pomiędzy potrzebą zdobywania pieniędzy a potrzebą życiowego spełnienia. Baby są jakieś inne: mężczyźni wybierają wysoką płacę w zamian za koszty ponoszone w życiu prywatnym, podczas gdy kobiety niższa płacę w zamian za korzyści w życiu prywatnym. Utrzymywanie życiowej równowagi dla nikogo nie jest proste, ale może to właśnie kobiety są w tym lepsze, jeśli przyjmiemy, choć na moment, obrazoburcze w dzisiejszym świecie założenie, że pieniądze to nie wszystko, że praca która daje frajdę jest, być może, warta tego aby zgodzić się na mniejsze wynagrodzenie, że praca która zostawia miejsce na pielęgnowanie własnych zainteresowań, na czas dla rodziny i przyjaciół jest już sama w sobie ogromną wartością. Każdy sam musi podjąć decyzję jak wiele jest w stanie w swoim życiu poświęcić i czy wyższa pensja na pewno jest warta wyrzeczeń, z którymi się wiąże.

Komentarze (5)