iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Praca marzeń

Czy Twoja praca to praca marzeń? Czy jesteś tam gdzie zawsze pragnęłaś? Czy to co robisz daje Ci spełnienie i radość?

Na drodze ku dorosłości gubimy marzenia.

Praca może być nudna i ciężka albo przyjemna i dająca zadowolenie.  Niewiele z nas może powiedzieć, że ich praca to praca marzeń. Jednak w głębi duszy większość pragnie pracy, do której chce się rano wstawać. W dzieciństwie wierzymy, że w dorosłym życiu będziemy robić wiele wspaniałych rzeczy, odkrywać nowe lądy, występować na scenie, latać w kosmos.  Wraz z upływem czasu dziecięce nadzieje boleśnie zderzają się z rzeczywistością. Przeżywamy pierwsze rozczarowania. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń. Bywa, że inni: nauczyciele, rodzice,  wcale nie wspierają nas w realizacji ambitnych planów, a wręcz przeciwnie, zniechęcają  do podejmowania prób ich urzeczywistnienia i co rusz studzą  twórczy zapał wylewając kubły zimnej wody na nasze głowy. Tak oto opuszczając krainę dzieciństwa przestajemy gonić za marzeniami. Bojąc się porażki, z chmur schodzimy na ziemię.

Odpowiednia praca przynosi osobiste spełnienie, pasuje do naszego stylu życia i odzwierciedla naszą osobowość.

Większość z nas podejmuje decyzje dotyczące swojej kariery zawodowej w momencie kiedy jest do tego najmniej przygotowana. W młodości wybierając pracę nie mamy jeszcze wystarczającej wiedzy o sobie i o świcie, aby ocenić gdzie jest nasze miejsce. To dla tego tak wielu ludzi trudzi się pracą, której nie cierpi. Celem powinno być znalezienie kariery zawodowej, która umożliwi Ci robienie tego co robisz najlepiej i co lubisz najbardziej, która odpowiada Twoim osobistym zainteresowaniom oraz jest zgodna z Twoją osobowością i wyznawanymi przez Ciebie wartościami. Triada: zdolności – zainteresowania – wartości zmienia się wraz z wiekiem. Praca, która na początku Twojej kariery wydawała Ci się szczytem marzeń, dziś może Cię wyjątkowo męczyć. W miarę jak zdobywa się nowe zawodowe doświadczenia zyskuje się nowe umiejętności, które mogą być przydatne gdzie indziej. Z wiekiem często pojawiają się nowe zainteresowania i kolejne obszary, które chcemy eksplorować. Jeśli cieszysz się na myśl o pójściu do pracy, jesteś podekscytowana tym co w niej robisz, czujesz, że Twój wysiłek jest doceniany, lubisz tych z którymi pracujesz i odczuwasz dumę mówiąc o swojej pracy to jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jeśli jednak na myśl o poniedziałkowym poranku ciarki chodzą Ci po plecach, może czas na zmiany.

Większość ludzi chciałaby, aby praca była ich ulubionym zajęciem.

Czy jest sens mówić o poszukiwaniu pracy marzeń, gdy tak trudno zdobyć i utrzymać jakąkolwiek posadę? W czasach zawirowań gospodarczych zmiana profesji na wymarzoną jest jeszcze trudniejsza, ale paradoksalnie to właśnie te trudne czasy mogą wymagać dostrzeżenia nowych wyzwań i możliwości. Najprawdopodobniej wiele razy w ciągu życia czeka nas zmiana nie tylko miejsca pracy ale też wykonywanego zajęcia. Nie ma jednej idealnej pracy dla każdego, jednak przeważająca większość ludzi chciałaby, żeby praca był ich ulubionym zajęciem. Nic dziwnego, spędzamy w niej spory kawałek życia. Marzymy o pracy twórczej, dającej poczucie sensu i spełnienia. Wiele osób chciałoby nie mieć nad sobą żadnego szefa i pracować na własny rachunek albo marzy o pracy choć trochę bardziej elastycznej, aby można było samodzielnie ustalać jej godziny lub choć częściowo wykonywać ją w domu.

Pasje i zainteresowania prowadzą nas ku pracy marzeń.

Jak więc znaleźć swoje powołanie? Z pomocą przychodzi nam psychologia pozytywna (inaczej nazywana ”psychologią dobrego życia”).  Według niej człowiek w pracy dąży do urzeczywistnienia wartości.  Praca marzeń to taka, gdzie spotykają się nasze zainteresowania oraz nasze szczególne talenty i umiejętności. Wykorzystywanie naszych pasji sprawia, że czujemy się spełnieni, a specyficzne talenty prowadzą nas wprost do ponadprzeciętnych osiągnięć. Mihály Csíkszentmihályi światowej sławy profesor psychologii i zarządzania, autor koncepcji przepływu (flow) i  książki „Flow: The Psychology of Optimal Experience” (Przepływ: psychologia optymalnego doświadczenia)  twierdzi, że najlepsze życiowe chwile zdarzają się wtedy, gdy ciało lub umysł napięte są do ostatecznych granic, by wykonać coś trudnego i wartościowego.  Praca jako satysfakcjonujące zajęcie jest najlepszym sposobem realizowania ludzkiego potencjału i może zapewnić nam owo magiczne doznanie przepływu czyli poczucia uniesienia i uskrzydlenia, przychodzące wraz z zatopieniem się bez reszty w wykonywanej czynności. Im bardziej praca  jest zróżnicowana oraz stawia przed nami ciekawe cele i wyzwania tym bardziej jest satysfakcjonująca. Szukając pracy marzeń musimy podążać za swoją pasją. Tym, którym udało się znaleźć zawodowe spełnienie nierzadko zdarza się zacierać granice pomiędzy pracą i zabawą, praca jest fundamentem ich życia, prawdziwi pasjonaci żyją swoja pracą.

Zanim zmienisz pracę dobrze poznaj siebie i poszukaj mentora.

Przed podjęciem decyzji o długotrwałych konsekwencjach w karierze zawodowej powinnaś dobrze poznać siebie.  Ludzie różnią się co do potrzeb, zainteresowań i umiejętności. Różne osoby satysfakcjonują inne aspekty pracy. Może nie musisz od razu zmieniać zawodu, a nawet firmy, w której pracujesz. Spróbuj znaleźć te sfery pracy, które sprawiają Ci radość i są dla Ciebie ważne. Zastanów się co lubisz robić, w czym jesteś dobra i jak możesz wykorzystać to w obecnej pracy. Daj sobie czas. Warto rozważyć takie kwestie jak to czy lubisz pracę z ludźmi czy raczej wolisz mierzyć się z wyzwaniami w samotności? Lepiej czujesz się w małych grupach czy w dużych skupiskach ludzkich? Lubisz gdy coś się nieustannie dzieje czy też odpowiadałaby Ci raczej monotonia? Wolisz spontaniczność czy procedury? Cenisz innowacje i nowe pomysły czy też kładziesz raczej nacisk na realizm i zdrowy rozsądek? Decyzje podejmujesz błyskawicznie czy też potrzebujesz więcej czasu do namysłu aby rozważyć wszystkie za i przeciw? Zadaj też sobie pytanie: Gdybym mogła wykonywać pracę o jakiej marzę, to co bym robiła? To pomoże Ci lepiej określić na czym powinnaś się skoncentrować i  jaka praca byłaby dla Ciebie odpowiednia. Jeśli już wiesz co chciałabyś robić i nie widzisz się w dotychczasowej pracy znajdź osoby, które mają już doświadczenie w wybranej przez Ciebie dziedzinie i porozmawiaj o tym jak na co dzień wygląda ich praca. Poszukaj mentora, kogoś kto pozwoli Ci bardziej obiektywnie spojrzeć na siebie i na Twoje plany. To może być doradca zawodowy, coach, psycholog  lub też zaufana osoba, która odniosła sukces zawodowy lub osobisty. To ważne, abyś przed wkroczeniem na nową ścieżkę rozwoju miała rzetelne informacje czy Twoje zainteresowania i umiejętności pasują do wybranej pracy i czy odpowiada Ci jej charakter.  Zastanów się jakich umiejętności lub kwalifikacji Ci brakuje by objąć wymarzone stanowisko i jak możesz je uzupełnić. Analizuj jakie trendy biznesowe można zaobserwować obecnie, a co przewiduje się w przyszłości  i jakie perspektywy ma wybrana przez Ciebie profesja za 5, 10 i 15 lat. Wspólnie z mentorem sporządź szczegółowy plan jak dostać się z miejsca w którym jesteś tam gdzie chciałabyś być.

Twoja praca może być pasjonująca i godnie wynagradzana. Jak napisał Paulo Coelho w swojej najbardziej znanej książce „Alchemik”, która zmieniła niejedno życie: „Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć.”  Jeśli masz silną wizję swojej wymarzonej pracy, wystarczająco mocno w nią wierzysz i jest ona naprawdę właściwa dla Ciebie, to znajdziesz sposób i środki, aby znaleźć i zdobyć swoją pracę marzeń, czego Ci z całego serca życzę.

Komentarze (0)
Koniec epoki pracy

Jeszcze 10 lat temu bezrobocie wśród osób z wyższym wykształceniem było stosunkowo niskie, a umowa o pracę po okresie próbnym stanowiła standard. Każde kolejne pokolenie miało mieć lepiej, tak przecież działo się dotąd. Mówiono, że nadchodzi epoka społeczeństwa wiedzy, epoka ogromnych możliwości, że liczy się wykształcenie. Futurolodzy malowali wizję świetlanej przyszłości, w której dzięki postępowi techniki  pracujemy coraz mniej, ciesząc się zarówno czasem wolnym jak i coraz wyższym poziomem życia. Polacy masowo ruszyli na studia a Polska, podejmując olbrzymi wysiłek, dołączyła wreszcie do krajów rozwiniętej, bogatej Europy.

Niestety ten piękny sen nagle się rozwiał. Nastąpiło bolesne przebudzanie. Międzynarodowa Organizacja Pracy podaje, że na świecie bez pracy pozostaje już 200 mln osób, a w najbliższej perspektywie czeka nas dalszy wzrost bezrobocia. W Polsce rejestrowane bezrobocie dojdzie pod koniec tego roku najprawdopodobniej do 2 milionów (Gazeta Wyborcza z 3.11.2011). Co trzeci Polak boi się utraty pracy w ciągu najbliższego pół roku (Newsweek 44/2011). Wśród młodych opuszczających mury uczelni wyższych rośnie frustracja z powodu malejących szans na zdobycie dobrej posady a nawet na zdobycie jakiegokolwiek pracy, która może stanowić źródło godnego zarobku.

Na naszych oczach zmienia się: natura, zakres i ilość płatnej pracy. Coraz więcej osób odczuwa, że płace realne maleją, wydłuża się natomiast dzień ich pracy. Coraz szersze kręgi zatacza praca na zlecenie, na umowę o dzieło, samo-zatrudnienie, praca w niepełnym wymiarze, na czas określony, praca w ramach darmowych praktyk lub stażu. Świat pracy podzielił się na dwa przeciwstawne obozy: elitę, która ma umowę o pracę na czas nieokreślony i pozostałych, zatrudnionych na „umowach śmieciowych”.

Niestety wszystko wskazuje na to, że przynajmniej jak na razie, czeka nas stały i nieunikniony spadek miejsc pracy. Na naszych oczach pękają okowy tradycyjnego rozumienia zatrudnienia i giną wszelkie zasady. Strategie, które jeszcze kilka lat temu dawały szanse na sukces, dziś okazują się bezużyteczne. Wszyscy mamy nadzieję, że kryzys kiedyś minie i wszystko „wróci do normy”, że wcześniej czy później doczekamy się normalności  jaką znamy i do jakiej zdążyliśmy się przyzwyczaić. Wygląda jednak na to, że problem jest głębszy, że kryzys jedynie pogłębił zasięg i siłę procesów, które w globalnej gospodarce toczą się już od dawna. 

Nasze nadzieje zatem mogą okazać się płonne. Rosnący postęp, komputeryzacja i automatyzacja procesów produkcji, sprzedaży i administracji, a także globalna konkurencja ze stale otwartym rezerwuarem taniej siły roboczej doprowadziła do szeregu nieuchronnych i być może nieodwracalnych zmian. Już w 1996 roku Jeremy Rifkin w swojej książce „The end of work” (Koniec epoki pracy) przewidywał związany z postępem technologicznym spadek miejsc pracy, szczególnie w odniesieniu do mniej wykwalifikowanych pracowników. Trzy tradycyjne sektory gospodarki: rolnictwo, produkcja, usługi stale podlegają coraz większej automatyzacji i technologizacji. W coraz większym zakresie pracownicy zostają zastąpieni przez skomputeryzowane maszyny. Na te rozwijające się od lat tendencje, nałożył się gwałtowny odpływ miejsc pracy na Daleki Wschód (Chiny, Indie) oraz światowy kryzys finansowy, który na zawsze podkopał wiarę w ekonomiczne dogmaty. Tak oto epoka społeczeństwa wiedzy stałą się jednocześnie epoką końca pracy.

To co nam pozostaje to znalezienie pomysłu na siebie i na kreatywne zarządzanie własną karierą. Świat nie tylko zmienia się nieustannie, ale też tempo tych zmian jest coraz szybsze. Wiedza wyniesiona ze studiów szybko się dezaktualizuje, stąd potrzeba stałego podnoszenia kwalifikacji, uczenia się przez całe życie (tzw. life long learning). Rozwój nowoczesnych technologii, zmiany stylu życia oraz napływ nowinek i mód z Zachodu sprawiają, że co rusz powstają nowe zawody, które wymagają nowej wiedzy i nowych kompetencji, podczas gdy inne profesje odchodzą do lamusa lub tracą na znaczeniu. Nie ma już punktów repasacji pończoch i nikt nie potrzebuje  maszynistek,  pracę natomiast znajdują konsultanci ślubni, zoo-psycholodzy, dziennikarze internetowi, specjaliści SEM/SEO, coachowie, trendsetterzy, specjaliści od funduszy unijnych. Wciąż powstają nowe profesje, o których jeszcze niedawno nikt nie słyszał. Każdy nowy zawód jest szansą, szczególnie dla osób prosto po studiach. Wszyscy w danej dziedzinie dopiero startują i wymagania są znacznie mniejsze niż w innych, obecnych na rynku od wielu lat profesjach. Aby przekonać przyszłego szefa do siebie trzeba jednak wykazać się pewną wiedzą i konkretnymi umiejętnościami.   Warto patrzeć na swoje zatrudnienie oczami pracodawcy, stale śledzić oferty pracy, analizować jakie kwalifikacje są najwyżej cenione na rynku pracy i w te właśnie inwestować, nie tylko poprzez szkolenia, kursy czy kolejny kierunek studiów, ale przede wszystkim poprzez jak najszybsze podjęcia zatrudnienia w atrakcyjnej dziedzinie, być może na początek w ramach bezpłatnego wolontariatu (?). W dobie globalnej konkurencji liczy się nie tylko elastyczność, mobilność i umiejętność szybkiego reagowania na zmiany ale także odrobina pokory, która pozwoli podjąć pracę na umowę zlecenie lub w niepełnym wymiarze godzin, po to aby jakoś zacząć w obszarze, który nas interesuje, zamiast tkwić na bezrobociu. Pomysły usztywnienia rynku pracy, jakie słyszymy z różnych stron (na przykład podwyższenie kosztów pracy na umowę o dzieło), mogą niestety obrócić się przeciwko tym którym chce się pomóc.

Rewolucja technologiczna i globalizacja przyniosły zmierzch epoki pracy. Nie sposób zahamować ogólnoświatowej transformacji rynku zatrudnienia. Nie da się stale płynąć pod prąd. Polska nie jest samotną wyspą odizolowaną od reszty świata. Elastyczny rynek pracy z jego nietradycyjnymi formami zatrudnienia to konieczność, jeśli chcemy utrzymać się na powierzchni  unikając wysyłania kolejnych tysięcy absolwentów na bezrobocie.

Komentarze (0)
Baby są jakieś inne

„Baby są jakieś inne” głosi tytuł najnowszego filmu Marka Koterskiego, w którym to dwóch miłych panów (Robert Więckiewicz i Adam Woronowicz), jadąc samochodem rozmawia o życiu, wymieniając przy tym szereg ciekawych poglądów i odkrywczych spostrzeżeń na temat słabszej (?) płci. A może faktycznie, pod pewnymi względami, baby są jakieś inne? I może to właśnie ta inność przyczynia się do owej szeroko dyskutowanej różnicy w zarobkach kobiet i mężczyzn oraz do dominacji mężczyzn na najwyższych stanowiskach władzy i biznesu? 

Spróbujmy przynajmniej przez chwilę przyjrzeć się nieco wnikliwiej całej sytuacji. Kiedy analizuje się raporty płacowe czy inne ogólnie dostępne dane statystyczne dotyczące poziomu wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, uderza jedno: poza nielicznymi wyjątkami, we wszystkich branżach i na wszystkich stanowiskach, płace kobiet są niższe. A im wyższe stanowisko tym różnice w poziomie płac są większe. I tak na przykład jeśli chodzi o członków zarządu polskich spółek giełdowych, mediana płac kobiet, w 2009 roku, stanowiła zaledwie 57% mediany wynagrodzeń mężczyzn, a dodatkowo w zarządach tych spółek kobiety stanowiły jedynie 12% (źródło: raport Sedlak & Sedlak „Dzień Równych Płac” z dn. 12.04.2011r.). Manify, pikiety, zjazdy, konferencje, kongresy, prasowe i nie tylko prasowe publikacje oraz telewizyjne debaty, w których podnoszone są, słuszne wydawałoby się, postulaty kobiet takie jak „równa praca, równa płaca”, wzmacniają jeszcze nasze przekonanie o istniejącej w społeczeństwie wielkiej niesprawiedliwości jaką jest zawodowa i płacowa dyskryminacja jednej płci.

Wszystko jest oczywiste, nikt nie ma już wątpliwości: mężczyzna na tym samym stanowisku, za tę samą pracę zarabia więcej niż kobieta. Zaraz, zaraz, chwileczkę… skoro pracodawca płaci mężczyźnie za tę samą pracę znacznie więcej niż kobiecie, dlaczego w ogóle go zatrudnia? Taki wybór wydaje się kompletnie nieracjonalny, szczególnie w dobie globalnej konkurencji i dyktatu niskich cen. Niższe pensje pracowników to niższe koszty. Jeśli można otrzymać to samo taniej, po co przepłacać? A może baby są jakieś inne? Czy możliwe jest, że kobiety w jakiś sposób same przyczyniają się do swojej gorszej pozycji na rynku pracy? A może ich pozycja, pod pewnymi względami, wcale nie jest gorsza?

Naszedł odpowiedni czas, aby to w końcu głośno wypowiedzieć: baby są jakieś inne, jednak przytłaczająca większość badań poziomu płac w zależności od płci zdaje się tego w ogóle nie uwzględniać.  Suche dane statystyczne nie uwzględniają faktu, że za pracą kobiety i mężczyzny nie zawsze stoją równie spektakularne sukcesy zawodowe, tyle samo lat doświadczenia w danej branży i na danym stanowisku, ta sama skłonność do podejmowania trudnych aczkolwiek niepopularnych decyzji, do podejmowania ryzyka, do szukania rozwiązań zamiast generowania problemów, tak samo długi dzień pracy, ta sama ochota, żeby być stale pod telefonem i na każde wezwanie szefa, ta sama gotowość do częstych wyjazdów służbowych lub przeprowadzki do innego oddziału firmy, ulokowanego często w mało atrakcyjnym miejscu. Tymczasem wyższa płaca jest nagrodą za coś więcej niż tylko bycie dobrym pracownikiem grzecznie wykonującym polecenia, prawda?

Warren Farrell w swojej książce „Dlaczego mężczyźni zarabiają więcej. Prawda o przepaści płac i co kobiety mogą na to poradzić” wymienia szereg właśnie tego rodzaju ważnych czynników mogących mieć wpływ na różnice widoczne w zarobkach kobiet i mężczyzn. Niekorzystne warunki pracy, niebezpieczeństwo, ryzyko, pełna dyspozycyjność, stres, częste podróże, nadgodziny, których nikt nie rozlicza. Ludzie osiągający wyższe zarobki szukają pracy w trudnych warunkach lub w branżach związanych z wyższym ryzykiem finansowym i emocjonalnym. Wiele lepiej wynagradzanych zawodów wymaga pracy w nietypowych, na przykład nocnych godzinach, w trudnych warunkach atmosferycznych albo wiąże się z utratą życia lub zdrowia. Na wielu lepiej wynagradzanych stanowiskach oczekuje się dyspozycyjności i gotowości do częstych wyjazdów służbowych. W większości dobrze płatnych profesji nie można przestać myśleć o pracy ani w weekendy ani po godzinach. Kobiety natomiast bardziej niż wyższe wynagrodzenie cenią sobie pracę bezpieczną, w dobrych warunkach, najchętniej w dzień i pod dachem, przyjazne otoczenie, niezbyt długie godziny pracy, kontakt z ludźmi, miłą atmosferę i dobre relacje ze współpracownikami.

Kobiety i mężczyźni mają odmienne życiowe priorytety! Od zarania dziejów, we wszystkich kulturach i pod każdą szerokością geograficzną to kobiety wychowywały dzieci, mężczyźni zaś byli odpowiedzialni za zapewnienie im bytu. Choć świat wciąż się zmienia ten prosty fakt do dziś ma wpływ na wiele naszych życiowych działań i wyborów.  Przerwy w pracy spowodowane ciążą i opieką nad dziećmi dotyczą przede wszystkim kobiet, tymczasem na wysokość zarobków ma wpływ długość stażu (najlepiej u tego samego pracodawcy). Mężczyźni chętniej wybierają pracę w trudnych warunkach lub wiążącą się z pewnymi uciążliwościami, pracują dłużej, podróżują częściej i bardziej poświęcają się swojej pracy w każdym możliwym aspekcie.  To kobiety częściej biorą zwolnienia z powodu choroby dzieci lub wcześniej wychodzą z pracy aby zdążyć na szkolne przedstawienie. A w pracy liczy się obecność i wydajność. To może wydawać się niesprawiedliwe, ale ci którzy zarabiają więcej pracują dłużej i rzadziej opuszczają dni pracy. Wśród członków zarządów firm absencja chorobowa jest niewielka (żaden prezes firmy nie położy się do łóżka z powodu przeziębienia). Ci którzy zarabiają więcej, robią więcej i przynoszą więcej zysku dla "swoich" firm.

Kobiety i mężczyźni pracują z różnych powodów. Chęć prowadzenia ustabilizowanego, zrównoważonego życia jest wśród kobiet powszechna. Kobiety częściej niż mężczyźni decydują się na rezygnację z kariery aby więcej czasu spędzać z rodziną. Męska definicja sukcesu jest prosta: to awans i pieniądze. Kobiety często kierują się dewizą: „pracować, aby żyć” a nie „żyć żeby pracować”.

Kobiety i mężczyźni mają w pracy inne cele. Kobiety częściej szukają pracy, która da im zawodowe spełnienie i przyjemność. Jednak dążenie do samorealizacji, szczęścia i spełnienia często nie wpływa dobrze na kondycję finansową. Wysokodochodowe branże zazwyczaj nie przynoszą dużej satysfakcji z pracy. Praca, która jednocześnie daje satysfakcję, wiąże się z pewną elastycznością i przyjemnością jej wykonywania a do tego jest bezpieczna, jest na ogół mniej płatna, ponieważ do takiej pracy jest wielu chętnych. Płace zaś są wyższe w zawodach, których wykonywanie jest nieprzyjemne, wiąże się z ryzykiem bądź uciążliwościami.

Kobiety wybierają mało dochodowe specjalizacje. Wśród zawodów przynoszących dobre dochody wysoko plasują się inżynierowie i informatycy  podczas gdy nauki humanistyczne i społeczne, tak lubiane przez większość kobiet, nie dają wielkich szans na znalezienie dobrze płatnej pracy (choć i tutaj w niektórych profesjach zdarzają się wyjątki). Wybór przedmiotów studiów najbardziej popularnych wśród kobiet takich jak edukacja, literatura i sztuka wiąże się z ryzykiem wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji a nawet bezrobocia. Ludzie zarabiający więcej wybierają specjalizacje lepiej płątne a nie te które koniecznie najbardziej lubią.

Co ciekawe, również w kwestii własnego biznesu kobiety i mężczyźni preferują inne podejście i mają odmienne motywacje. Mężczyznom zależy na większych zarobkach, podczas gdy dla kobiet ważna jest niezależność, elastyczność i więcej czasu dla rodziny. Odmienne priorytety przekładają się na odmienne style prowadzenia biznesu, a te z kolei owocują słabszymi wynikami finansowymi kobiecych firm. Mężczyźni są po prostu żądni wygranej, która dla nich oznacza więcej pieniędzy i jeszcze więcej pieniędzy. Swoją drogą większość mężczyzn uznałaby za całkowicie niedorzeczny pomysł mierzenia sukcesu firmy czymś innym niż pieniądze czyli zysk z prowadzonej działalności lub ewentualnie ze sprzedaży spółki.

Opinia, że praca kobiet jest znacznie gorzej wyceniana, czyni wiele szkody utwierdzając je w przekonaniu, że są bez szans, że przypisanym im królestwem, jedynym, w którym mogą odnieść spektakularny sukces, jest dom. Niepodważalny dogmat gorszej płacy za taką samą samą pracę kobiet powoduje, że wiele z nich dokonuje wyborów niekorzystnych z punktu widzenia ich kariery, że zbyt wiele ma zbyt małe, w stosunku do posiadanych kwalifikacji, aspiracje. Tak oto wiara w szklany sufit, które blokuje kobietom drogę do najwyższych i najlepiej płatnych stanowisk oraz przekonanie o tym, że kobieca praca nie jest wystarczająco ceniona, staje się samosprawdzającą przepowiednią.

Każdy sam musi rozwiązać konflikt pomiędzy potrzebą zdobywania pieniędzy a potrzebą życiowego spełnienia. Baby są jakieś inne: mężczyźni wybierają wysoką płacę w zamian za koszty ponoszone w życiu prywatnym, podczas gdy kobiety niższa płacę w zamian za korzyści w życiu prywatnym. Utrzymywanie życiowej równowagi dla nikogo nie jest proste, ale może to właśnie kobiety są w tym lepsze, jeśli przyjmiemy, choć na moment, obrazoburcze w dzisiejszym świecie założenie, że pieniądze to nie wszystko, że praca która daje frajdę jest, być może, warta tego aby zgodzić się na mniejsze wynagrodzenie, że praca która zostawia miejsce na pielęgnowanie własnych zainteresowań, na czas dla rodziny i przyjaciół jest już sama w sobie ogromną wartością. Każdy sam musi podjąć decyzję jak wiele jest w stanie w swoim życiu poświęcić i czy wyższa pensja na pewno jest warta wyrzeczeń, z którymi się wiąże.

Komentarze (5)
Poznaj reguły świata biznesu

Wpadła mi w ręce książka amerykańskiej wiceprezes stacji CNN Gail Evans „Rozgrywaj jak mężczyzna, zwyciężaj jak kobieta”, która stanowi pewnego rodzaju poradnik dla kobiet marzących o skutecznym pięciu się na szczyt po szczeblach kariery. Autorka przyrównuje środowisko biznesu do gry, w której regułach większość kobiet słabo się orientuje, tym samym zmniejszając swoje szanse na awans. „Aby zostać liczącym się graczem w świecie biznesu, musisz poznać zasady, którymi kierują się mężczyźni – nie dlatego, że należy ich we wszystkim naśladować, ale dlatego że musisz poznać boisko, na którym odbywa się gra, nawet jeśli w końcu zamierzasz wymyślić swą własną grę. Szanse nie są wyrównane, jeśli nie wiesz jak poruszać się po planszy” – pisze Evans. „Droga kobiet pełna jest przeszkód, a największą z nich jest rodzina. (…) to przywiązanie do rodziny oznacza, że jesteśmy rozdarte pomiędzy naszymi obowiązkami w domu a karierą zawodową. Często zmuszone jesteśmy rzucić pracę, zmienić godziny lub poszukać jej w innym mieście. Mężczyźni na ogół nie mają takich rozterek, czy zostać w domu czy rozwijać się zawodowo. Tak więc twoja kariera zawodowa z pełnością będzie bardziej kolorowa niż jego – Twoja plansza jest bardziej skomplikowana.” – twierdzi Evans kilka stron dalej. Autorka zwraca uwagę na ważne różnice w sposobie myślenia i działania pomiędzy płciami oraz podkreśla znaczenie znajomości „męskich reguł gry” nawet, jeśli i tak zamierzasz je ignorować. Dzięki własnemu doświadczeniu zarówno matki jak i kobiety sukcesu, jej rady i spostrzeżenia wydają się nie tylko ciekawe ale przede wszystkim bardzo trafne. Jeśli potrzebujesz relacji „z pierwszej ręki”, żeby nie powiedzieć "z pierwszej linii frontu" warto sięgnąć po tę książkę, biorąc jednak poprawkę na to, że opisuje ona specyficzny, bo amerykański świat pracy.

Ja ze swojej strony chciałbym Ci dziś tylko przypomnieć, że nie masz obowiązku dążyć do ogólnie pojętego sukcesu zawodowego. Walka o awans zawodowy nie może być przymusem, może być jedynie Twoim wyborem. Oprócz pracy istnieje też masa innych sposobów na zrealizowanie własnego potencjału i osiągnięcie życiowego spełnienia, a pieniądze, choć potrzebne i ważne, nie są miarą wszystkiego. Jeśli jednak zdecydowałaś się wkroczyć na tę „wojenną ścieżkę" jaką jest rywalizowanie z mężczyznami na gruncie zawodowym, warto zrobić wystarczająco dużo, aby poznać reguły rządzące światem biznesu i zwiększyć swoje szanse na wygraną. Autorka "Rozgrywaj jak mężczyzna ..." podkresla: "Gry uczą facetów walczyc o to czego chcą. Bez wzgledu na to w co grają - uczą się, że nie można wygrac, jeśli nie potrafi się zidentyfikować celu i z całych sił doążyc do tego, by go osiągnąc. (...) Nie musisz od razu przyjmowac strategii mężczyzny, ale na pewno powinnaś:

1. Zrozumieć różnicę pomiędzy Twoim sposobem gry a jego.

2. Zdać sobie sprawę z tego, że póki co to jego spoób gry jest uznawany za sluszny.

3. Zdecydowac czy chesz zmienić swój sposób."

Nic dodać nic ująć, to bardzo "moja" książka, serdecznie Ci ją polecam.

Komentarze (1)
Biznes to gra dla twardych graczy

„W tym morzu, w tym zalewie zmian, którymi delektują się socjologowie, politycy i dziennikarze, jedna rzecz pozostaje niezmienna – pozycja i sytuacja większości kobiet. Nadal, niezależnie od tego, czy są wykształcone czy nie, czy mają czas i ambicje czy nie, pozostają „drugą płcią”, nawet wtedy, gdy nauczyły się poruszać po męskim świecie i idealnie się do niego dopasowały. Bo świat społeczny, a świat pracy w szczególności, niezależnie od tego czy jest socjalistyczny czy kapitalistyczny, jest światem męskim, to znaczy światem, który jest zorganizowany przez sprzeczność między pracą najemną a wychowywaniem dzieci. Nawet jeśli istnieją i są egzekwowane reguły w doborze pracowników (a nam do tego jeszcze bardzo daleko, można powiedzieć coraz dalej) i pracodawcy wiedzą, że nie mogą zwracać uwagi na płeć kandydatów, to same warunki pracy w naszej kulturze zostały ustalone z myślą o tym, że sprostać im będzie mogła osoba, na której nie ciąży obowiązek opieki nad dziećmi. Kobiety nie mają praktycznie dostępu do dużej liczby zawodów czy stanowisk nie z powodu oficjalnej dyskryminacji, lecz dlatego że stanowiska te opatrzone są etykietką „praca w pełnym wymiarze godzin, dla osób nieobciążonych opieką nad dzieckiem”  - cytat pochodzi z artykułu M. Środy pt.: Pierogi i „gorące kubki”, zamieszczonego w Piśmie Ośrodka Informacji Kobiecych Ośka, nr 2/1999 r.

Konieczność zapewnienia dzieciom opieki znacznie ogranicza możliwości kobiety na rynku pracy. Młode mamy często rozbijają sobie głowę o szklany sufit. Na kobiety patrzy się przede wszystkim przez pryzmat macierzyństwa, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Posiadanie małych dzieci na dobrą sprawę dyskwalifikuje kobietę w oczach pracodawcy, który jest przekonany, że praca stanowi dla niej jedynie przykrą ekonomiczną konieczność oraz obawia się jej częstych nieobecności z powodu zwolnień. Młode, pracujące mamy cierpią na syndrom super-kobiety, co nieuchronnie powoduje wyczerpanie. Poczuwając się do odpowiedzialności za rodzinę, młoda matka naraża się na utratę pozycji w pracy, gdyż zgadza się, aby obowiązki domowe odrywały ją od spraw firmowych i odbierały jej energię. Warto abyś była świadoma tego, iż istnieje silnie ugruntowany stereotyp mało zaangażowanej pracownicy, która skupia się na swojej kobiecej roli, ze szkodą dla spraw służbowych. Jeśli zależy Ci na karierze, musisz dołożyć wszelkich starań, aby całe Twoje zachowanie w pracy, takiemu obrazowi młodej mamy przeczyło.

Kobiety stawiają w pracy zdjęcia rodziny na biurku i radośnie deklarują przywiązanie do swoich dzieci. Dzwonią w ciągu dnia ze służbowego telefonu, żeby sprawdzić jak radzi sobie opiekunka. Niechętnie zostają w pracy po godzinach. Nie lubią też podróży służbowych. I często ma się wrażenie, że w pracy są ciałem a myślami w domu. Choć trudno im się dziwić, to fakty są takie, że takich problemów i atrakcji Twój szef, który najczęściej jest mężczyzna, z zatrudnionymi mężczyznami nie ma.

Jeśli będąc mamą, musisz albo chcesz pracować, nie osłabiaj swojej i tak gorszej pozycji zawodowej. Nawet kiedy pracujesz w firmie państwowej, nie zapominaj, że na Twoje miejsce czeka wielu chętnych, być może nie obarczonych opieką nad dziećmi i domem. Sprawy domowe zostaw w domu a w pracy koncentruj się na sprawach służbowych. Nie dzwoń w ciągu dnia do domu z firmowego telefonu. Jeśli musisz dzwonić, kup sobie prywatny telefon na kartę i dzwoń kiedy Cię nikt nie widzi. To nie jest takie drogie. Nie rozmawiaj w pracy o dzieciach. Jeśli Cię zapytają o coś prywatnego podziękuj za zainteresowanie i zmień temat na dotyczący problemów biznesowych. Jeśli masz w pracy przyjaciółkę, z którą lubisz poplotkować, umówcie się na kawę i rozmawiajcie prywatnie po godzinach, kiedy jesteście same. Nie stawiaj na biurku rodzinnych zdjęć, nie pokazuj zdjęć z Waszych wakacji, nie opowiadaj w pracy jaki miałaś poród, a jeżeli musisz wziąć dzień wolny, weź urlop bez tłumaczenia się i zagłębiania się w szczegóły Twoich osobistych spraw. Nawet, jeśli wezmą Cię w pracy za zimną karierowiczkę, która wracając do firmy "porzuciła" rodzinę, to Ci w utrzymaniu posady i szans na awans nie zaszkodzi. Pamiętaj, liczy się nie tylko to jak pracujesz, ale również wrażenie jakie robisz. Ono może i na pewno zaważy na Twojej karierze.

W biznesie bowiem, wrażenie jakie ktoś robi, zdanie jakie inni wyrobią sobie na Twój temat, czasem na podstawie wydawałoby się pozornie nieistotnych drobnostek, to wbrew pozorom bardzo dużo. Być może, kiedy wspominasz o domowych sprawach, współpracownicy, a nawet szef miło się do Ciebie uśmiechają. Nie daj się zwieźć. Często ten lub ta, która się do Ciebie najwięcej uśmiecha, w najmniej spodziewanym momencie wbije Ci nóż w plecy. Nie poszukuj w pracy głębokich, osobistych relacji, bliskości i poczucia bezpieczeństwa, bo możesz się srogo rozczarować. To, że kochasz swoje dzieci dziel z osobami bliskimi – z rodziną, z przyjaciółkami – ale nie rób tego w firmie.

Szczególnie w czasach kryzysu nie dawaj argumentów przeciwko sobie. Jako mama małych dzieci jesteś na cenzurowanym. Pamiętaj, że w biznesie nie ma sentymentów. To gra dla twardych graczy.

Komentarze (4)
1 | 2 |